Mapa serwisu WWW  |  Pomoc  |  English version

 

Spakowane z potencjałem
Society Guardian, 18.05.2005


Wersja oryginalna

Kosztują mniej w budowie – i w eksploatacji – i zabierają o połowę mniej czasu do wybudowania. Lecz jakie są prefabrykowane domy i czy one kiedykolwiek ‘wystartują’ w W. Brytanii? Arytkuł Matta Weavera

W dniu dzisiejszym, pięć ciężarówek z Polski przybędzie do południowego Londynu z ciekawym ładunkiem. Kilkanaście wielkich pak zostanie podniesionych przez dźwig na placu budowy w Camberwell. Te moduły – w rzeczywistości gotowe mieszkania wyprodukowane w fabryce w Krakowie – stanowią ostatnią próbę rozwiązania kryzysu mieszkaniowego w W. Brytanii. Pod koniec przyszłego miesiąca staną się domem dla pracowników sektora publicznego.

Po ukończeniu, projekt Wyndham Road wart 1,45 mln GBP zapewni 18 mieszkań. 6 mieszkań jest już na swoim miejscu, dostarczone wcześniej w tym miesiącu z krakowskiej fabryki BUMY i skręcone razem w 3-kondygnacyjny budynek przez pracowników Bumy, którzy zostali czasowo sprowadzeni z Polski do realizacji tego zadania.

Rząd wiąże wielkie nadzieje z prefabrykowanym mieszkalnictwem a wicepremier Johm Prescott, oficjalnie otworzy obiekt Wyndham Road. Moduły, jak sądzi, zapewnią tysiące nowych mieszkań w południowo-zachodniej Anglii, mimo, ze niejasną jest kwestią to czy brytyjska opinia publiczna przyjmie je z entuzjazmem.

Moduly BUMY sprawiają solidne wrażenie budzące zaufanie, mimo, że mogą być demontowane i przestawiane na inne place budowy. Kiedy tupiesz w podłogę, nie powoduje to efektu drgania i kołysania jak w przypadku wielu budynków prefabrykowanych. Każdy z modułów ma maksymalną szerokość 3,3 m – jakikolwiek większy stanowiłby poważny problem logistyczny z powodu wymagań związanych z eskortą policyjną. Opórcz tego ograniczenia, mieszkania są lekkie i wewnątrz przestronne. Stojąc wewnątrz człowiek nie czuje się kurczak na baterię.

Na zewnątrz, nie ukrywa się sposobu w jaki mieszkania są łączone ze sobą. Są pokryte stalą zaś niektóre połączenia modułów są wyraźnie widoczne. Podczas procesu planowania niektóre osoby z otoczenia konserwatorów – protestowały przeciwko zbyt nowoczesnemu ich wyglądowi, lecz ich obiekcje zostały odrzucone. Prawdą jest, że istnieje galimatias architektoniczny w tym rejonie i nowe budynki nie wyróżniają się w tle.

Dostarczane moduły są wyposażone w wykładziny podłogowe, oświetlenie, kompletne łazienki oraz kuchnie z IKEI. Deweloper obiektu – HYDE HOUSING ASSOCIATION określa mieszkania jako „miejski szyk mieszkalny” – mimo, że w kwestii stylu to tylko gra słów. Niebieskie nakrapiane wykładziny przypominają lata 1980-te a malowanie ma styl lekko ironizujący. Lecz pielęgniarka czy nauczyciel usilnie poszukujacy mieszkania na jakie byoby ich stać w Londynie – chętnie skorzysta z oferty zamieszkania w takim mieszkaniu.

Wynajem jedno sypialnianego mieszkania będzie kosztować 100GBP tygodniowo, zaś dwu sypialnianego – 150GBP tygodniowo. Mimo, że to stawka droższa niż w przypadku tradycyjnego budownictwa socjalnego, jest i tak dużo niższa niż na rynku prywatnego najmu.

Pielęgniarka psychiatryczna Teresa Delaney mieszka w sąsiedztwie Stockwell w prawie identycznym budynku BUMY, który HYDE wybudował ubiegłego lata. „Nie wyglądają jak mieszkania komunalne” – mówi Teresa. Są stylowe i nowoczesne – a wewnętrzny design jest starannie przemyślany”. Pokonała również wstępne obawy wynikające ze sposobu zmontowania jej mieszkania. „Miałam kilka obaw, kiedy mówili mi w jaki sposób zostało to zbudowane. Lecz mieszkanie nie jest ani trochę mniej ‘domowe’ niż jakikolwiek nowy dom. Moi przyjaciele naprawdę je lubią. Każdy z nich chciałby mieć taki dom”.

Prescott chciałby aby inni deweloperzy poszli za przykładem HYDE-u. Sfrustrowany spiralą kosztów budowlanych, rząd uważa nowoczesne metody budowania za klucz do ‘rozruszania’ ospałych wskaźników w budownictwie mieszkaniowym. Teoria głosi, że jeśli mieszkania produkuje się w taki sposób jak samochody na zautomatyzowanej linii montażowej, będą szybsze i tańsze w produkcji jak również energooszczędne.

Problem w tym, że te korzyści zostaną osiągnięte w przypadku większej liczby domów budowanych w ten sposób. W W. Brytanii jest kilka firm budowlanych chętnych do takich realizacji. Rząd nalega aby realizować większą ilość mieszkań z zastosowaniem nowych technologi poprzez dotacje rządowe. Jak dotąd mieszkania HYDE’a w Camberwell wskazują drogę jaką towarzystwa mieszkaniowe muszą pokonać by zapewnić opłacalność przy zastosowaniu nowoczesnych technologii. Domy są tańsze od tradycyjnie budowanych, ponieważ polscy robotnicy wykonujący roboty montażowe są opłacani ponad dwukrotnie taniej niż wynosi minimalna płaca w W. Brytanii.

Mike Kirk – dyrektor ds. rozwoju w HYDE, jest przekonany, że to jest właściwy sposób budowy większej liczby mieszkań. „Zdecydowanie uważam, że to funkcjonuje – mówi p. Kirk. „To może wymagać wożenia modułów 1000 mil przez Europę – to wielki dystans do pokonania – ale ktoś musi podjąć ryzyko znalezienia sposobów zwiększenia dostawy mieszkań”.

Kirk wskazuje, że budowa domu zabiera tylko 3 miesiące – połowę czasu potrzebnego na tradycyjne budownictwo ceglano-murarskie. Standard budowania jest również wyższy – jak twierdzi, ponieważ produkcja odbywa się w kontrolowanym środowisku fabryki. Te domy są inne od tych, które prefabrykowano po wojnie – mówi p. Kirk. „Są bardzo dobrej jakości i są trwałe”.

Polska ekipa z fabryki BUMY, która przyleciała tutaj aby zmontować obiekt jest zgodna. „Polacy są urodzonymi budowniczymi – jesteśmy dumni z naszej pracy” – mówi jeden z nich – przy pomocy tłumacza podczas przerwy. Pytanie o standard brytyjskich budynków prowokuje ożywioną odpowiedź, która przerywa chwilę na papierosa. Składając fragmenty wypowiedzi – tłumacz mówi: „Mówią, że to co budują podoba im się znacznie bardziej, niż to co widzą dookoła”.

Zapytany, dlaczego nie wybrał zakupił brytyjskiego produktu – Kirk mówi: „W chwili obecnej, to co mamy w W. Brytanii to przemysł chałup”. Twierdzi, że jednym z powodów dla których budownictwo modułowe w W.Brytanii jak na razie zawodzi, jest trudność z uzyskaniem hipoteki na takie domy. Problem polega na tym, że instytucje pożyczające na hipotekę „omijają” domy, które nie posiadają certyfikatu rady budowlanej National House Building Council. „Aby uzyskać akceptację na hipotekę, musisz posiadać gwarancję NHBC, a oni są nieprawdopodobnie konserwatywni – mówi M. Kirk. „Istnieje obawa że budownictwo modułowe jest postrzegane jako pochgodzące z okresu II wojny światowej i o niższym standardzie”.

Rada NHBC polemizuje z tym poglądem. Jej szef komunikacji - Andrew Howard mówi: „Jesteśmy pozytywnie nastawieni do nowoczesnych metod konstrukcyjnych, jeśli służą one interesom właściciela domu”. Nakłania HYDE’a do poddania ocenie budynków BUMY. „Chcemy się upewnić, że produkty są dobrej jakości, trwałe i naprawialne”. Kirk podkreśla, że domy Bumy są łatwe w naprawie. Twierdzi, że wszystkie komponenty, które mogłyby ulec uszkodzeniu, są łatwo dostępne w W. Brytanii i nie ma potrzeby zamawiania nowych części z Polski.

Inni nie są tego pewni. Sam Webb jest członkiem rady Królewskiego Instytutu Brytyjskich Architektów, który poświęcił znaczną część swojej kariery na demaskowanie i odkrywanie błędów budownictwa systemowego w latach 1960-tych i 1970-tych. „Mieliśmy już podobną sytuację”, mówi. „Wyglądają wszystkie na nowe i wypucowane, lecz jak będą wyglądać za 20, 30 lat? Jeśli chcą aby domy były jak samochody, obawiam się, że będą jak używane gruchoty po okresie kilku lat.

„A co stanie się, jeśli będziesz chciał rozbudować swój dom lub wydarzy się coś złego? Budynki muszą być elastyczne. Weźmy na przykład dom z Georgii: one służyły jako mieszkania, biura a nawet szkoły. To elastyczna forma budowania, której, jak sądzę nie udoskonaliśmy do tej pory”.

Hank Dittmar – dyrektor wykonawczy Fundacji Srodowiska Budowlanego, wzywa do podjęcia właściwych badań na temat kosztów nowoczesnych technik budowlanych. „Należy patrzeć nie tylko na koszty budowlane lecz całościowe koszty cyklu życia budynku” -mówi. „Jeśli budynek BUMY jest 10% tańszy lecz jego trwałość stanowi tylko 50% trwałości budynku tradycyjnego, to wtedy nie jest to prawdziwa oszczędność kosztów”.

Dittmar – były doradca urbanistyczny byłego prezydenta Billa Clintona jest również zaniepokojony tym, że zatraci się lokalny charakter w pościgu za wzrastającą liczbą mieszkań.”Jeśli tylko dążysz do osiągania w budownictwie identycznych obiektów, może powstać trudność w stworzeniu architektury, która odpowiada środowisku i kontekstowi” – uważa.

Zasada potwierdza, że fasada budynków powinna odzwierciedlać ich lokanle środowisko, nawet jeśli konstrukcja jest produktem masowym. „Budownictwo szeregowe zawsze było produktem masowym ze skromnymi detalami z lokalnych materiałów” – mówi Dittmar. „Ludzie preferuja materiały tradycyjne, tradycyjne rzemiosło i tradycyjne style budowlane” Przyznaje, że może to kosztować więcej w budowie, lecz uważa, że dodaje to walorów budynkom oraz otoczeniu.

Przed przenosinami do nowego budynku BUMY, Delaney przyznaje, że jej gusta były bardziej konwencjonalne. „Wolałabym budynek w stylu Georgia w Hampstead, lecz są one prawdopodobnie przestarzałe i trudne do ogrzania”- mówi. „Mieszkałam tutaj przez zimę i budynek był bardzo ciepły”.

Delaney wierzy, że moduły przyjmą się na rynku. „W tym kraju jesteśmy bardzo konserwatywni” – uważa. „Jeśli chodzi o architekturę, ludzie wolą dom z ogródkiem, lecz jeśli zobaczą taki rodzaj domu – zainteresuje ich. Wygląda bardziej na europejski niż brytyjski. Mieszkanie w takim domu jest o wiele lepsze niż w domu typu Barratt gdzieś na pustkowiu. Jeśli potrzebne są nam dobre szkoły i szpitale, Londyn potrzebuje domów tego typu dla osób o umiarkowanych przychodach. To sprawia że społeczności żyją.”

Przetłumaczył: M.Matysiak (30-5-2005)

Wersja oryginalna   |   Wstecz

Piszą o nas  |  Nagrody  |  Aktualności  |  Rodzaje działalności  |  Realizacje  |  Partnerzy projektowi  |  Praca  |  Kontakt do firm  |  Expositio Buma

Wszystkie prawa zastrzeżone Grupa Buma 2009