|
Na
towarzystwa
budownictwa
mieszkaniowego
wywierana
jest
ciągła
presja,
aby
budować
szybciej
i wydajniej.
Ale
dokąd
mają
się
one
zwrócić
w poszukiwaniu
najlepszych
rozwiązań?
Rebecca
Evans
przyłączyła
się
do ekipy
wysłanej
przez
Grupę
Hyde
z misją
do Polski.
"Zadbany;
pierwszy
właściciel;
niecałe
2.000
km przebiegu"
–
takie
stwierdzenie
może
brzmieć,
jak
ogłoszenie
o sprzedaży
używanego
samochodu.
Tymczasem
jest
to dokonany
przez
Mike’a
Kirka
żartobliwy
opis
domu,
który
stał
się
ostatnio
inspiracją
dla
Grupy
Hyde
do podjęcia
działań
w zakresie
nowoczesnych
metod
budowy.
Londyński
Dyrektor
Grupy
ds.
rozwoju
ma na
myśli
prefabrykowany
dom
wystawowy,
wyprodukowany
przez
polską
firmę
BUMA
w jej
zakładzie
w Krakowie.
Ten
dom,
stojący
sobie
na działce
oddalonej
o około
10 km
od centrum
miasta
wcale
nie
wygląda
jak
obiekt,
który
do tej
pory
był
osiem
razy
montowany
i rozbierany
na różnych
placach
budowy.
Z pewnością
można
byłoby
oczekiwać
większego
stopnia
zużycia,
gdyby
to rzeczywiście
był
używany
samochód,
chociaż,
co prawda,
w tym
domu
nikt
nigdy
nie
mieszkał.
Na
drugim
końcu
tej
samej
działki
stoi
prototyp
bloku
mieszkaniowego,
zamówionego
w BUMIE
przez
Grupę
Hyde
z wykorzystaniem
tej
samej
technologii.
Ponieważ
tego
systemu
jeszcze
nie
stosowano
w Wielkiej
Brytanii,
BUMA
zaoferowała
się
zbudować
prototyp
na własnym
terenie
tak,
aby
go można
było
oglądać
i poddawać
próbom.
W ramach
działań,
które
możnaby
odebrać
jako
dodatkowe
środki,
służące
wzmocnieniu
zaufania
ze strony
Grupy
Hyde,
BUMA
sprzedała
już
wszystkie
lokale
i kiedy
Inside
Housing
odwiedził
plac
budowy
w czerwcu,
w niektórych
mieszkaniach
mieszkali
już
ludzie.
W
zeszłym
miesiącu
Grupa
Hyde
stała
się
posiadaczem
prawdziwego
domu
w stylu
McCoy
–
czteropiętrowego
bloku,
składającego
się
z ośmiu
mieszkań,
który
ma stanąć
w południowej
części
Londynu.
Transport
prefabrykowanych
mieszkań
z Polski
do Stockwell
może
wydawać
się
trochę
zbyt
daleko
idącym
potraktowaniem
koncepcji
produkcji
domów
poza
placem
budowy,
ale
w tym
wypadku
współpraca
jest
wynikiem
zbieżności
motywów
działania
Grupy
Hyde,
BUMY
oraz
architekta
Andrzeja
Ogorzałka,
twórcy
tych
domów.
Szybka
reakcja
Zaledwie
dwa
lata
temu
Housing
Corporation
będąc
organem
nadzorującym
w stosunku
do Grupy
Hyde
wystąpiła
z propozycją
do jej
szefa,
Charliego
Adamsa,
który
wówczas
przewodził
grupie
G15,
zrzeszającej
stowarzyszenia
budownictwa
mieszkaniowego
w ramach
programu
RAPID
(reagowania
na rosnące
potrzeby
mieszkaniowe
poprzez
stosowanie
innowacyjnych
rozwiązań
projektowych).
Zaproponowano,
aby
Adams
zaczął
rozglądać
się
za koncepcją
budowy
domów,
które
możnaby
stawiać
na terenach
dostępnych
w krótkich
okresach
czasu,
a następnie
demontować
i wznosić
ponownie
gdzie
indziej.
Był
to pomysł,
którym
już
wówczas
interesował
się
Andrzej
Ogorzałek.
Grupa
Hyde
zleciła
firmie
PCKO
Architects,
w której
Andrzej
Ogorzałek
jest
jednym
z członków
rady
nadzorczej,
zaprojektowanie
takiego
systemu
budowy
domów
dla
kluczowych
pracowników
sfery
budżetowej.
Tymczasem
BUMA,
która
powstała
w 1991
roku,
była
właśnie
w trakcie
opracowywania
systemu,
opartego
na bardzo
podobnych
zasadach.
Po
upadku
komunizmu
w 1989
roku,
turyści
zaczęli
w coraz
większej
liczbie
przybywać
do Krakowa,
chlubiącego
się
XI-wiecznym
zamkiem,
górującym
nad
miastem,
wielkim
i malowniczym
rynkiem
oraz
niezniszczonym
Starym
Miastem.
Podczas
jednak,
gdy
turystów
przyciągała
historia
i piękno
miasta,
BUMA
paliła
się
do skorzystania
z możliwości
prowadzenia
interesów
handlowych,
jakie
stwarzała
nowa
sytuacja
polityczna.
Spółka
zaczęła
opracowywać
systemy
prefabrykowanego
budownictwa.
Andrzej
Ogorzałek,
który
działa
w Middlesex,
ale
który
pochodzi
z Krakowa
zetknął
się
z systemem
BUMY
i zdał
sobie
sprawę,
że może
to być
rozwiązanie
zarówno
dla
jego
własnych
oczekiwań,
jak
i wymagań
stawianych
przez
Grupę
Hyde.
Architekt
podkreśla
zalety
metod
BUMY.
System
zakłada
budowanie
modułów
z wykorzystaniem
stalowego
szkieletu
konstrukcyjnego.
Elementy
te są
transportowane
w postaci
całkowicie
wykończonych
modułów
przestrzennych,
a nie
płaskich
paczek,
jak
w innych
systemach.
Instalacje
i wyposażenie
montuje
się
w całości
w fabryce,
podobnie
jak
obudowę
zewnętrzną.
Jedyne,
co pozostaje
do zrobienia
na placu
budowy,
to skręcenie
modułów
ze sobą.
W projektach,
opracowanych
przez
Ogorzałka
dla
Grupy
Hyde,
każde
mieszkanie
składa
się
z dwóch
modułów,
z dodatkowym
modułem
dla
klatki
schodowej
na każdej
kondygnacji.
"Budowanie
domów
metodą
tradycyjną
na placu
budowy,
w deszczu,
przy
niesprzyjających
warunkach
atmosferycznych
nie
zapewnia
odpowiedniej
jakości"
–
twierdzi
Ogorzałek.
"Jednocześnie
ludzie
odchodzą
z przemysłu
budowlanego
z powodu
trudnych
warunków
pracy,
a to
zaostrza
problem
braku
fachowców".
Fakt,
że prawie
wszystkie
roboty
prowadzi
się
w fabryce
nie
tylko
poprawia
jakość,
ale
oznacza,
że czas
potrzebny
na wybudowanie
budynków
ulega
radykalnemu
zmniejszeniu.
Obiekt
w Stockwell
postawiono
w zaledwie
cztery
dni.
"Projektowanie
tych
budynków
trwa
dość
długo,
ponieważ
każdy
pojedynczy
szczegół
trzeba
rozwiązać
przed
przystąpieniem
do robót
w fabryce"
–
wyjaśnia
Ogorzałek.
"Ale
z chwilą,
kiedy
się
z tym
wszystkim
uporamy,
sama
produkcja
w fabryce
przebiega
bardzo
szybko."
Jednocześnie
na placu
budowy
wylewane
są fundamenty.
"Budowanie
w centrum
miasta
stwarza
całe
mnóstwo
dolegliwości
dla
okolicznej
ludności.
Ciężkie
pojazdy
hałasują.
Czasem
budowa
może
potrwać
rok.
Oznacza
to rok
niewygody
–
korki
uliczne,
uciążliwość
dla
mieszkańców.
Jeżeli
potrafimy
skrócić
ten
proces
z jednego
roku
do jednego
tygodnia,
to będzie
to fantastyczne
osiągnięcie
w kategoriach
korzyści
dla
lokalnej
społeczności".
Mike
Kirk
przyklaskuje
jakości,
która
płynie
z budowy
mieszkań
w kontrolowanym
środowisku
fabrycznym,
jak
i prędkości
ich
stawiania
na placu
budowy,
oraz
również
temu,
że Grupa
Hyde
była
w stanie
zaadaptować
metodę
BUMY
dla
swoich
własnych
potrzeb.
"Pomimo,
iż metoda
budowy
została
opatentowana
przez
BUMĘ,
budynek
w bardzo
znacznym
stopniu
zaprojektowano
zgodnie
z naszymi
normatywami
zasiedlenia
i specyfikacjami
technicznymi"
–
mówi
Mike
Kirk.
"I
do tego
jest
to budynek
zaprojektowany
przez
architekta".
Dla
Grupy
Hyde
ważne
są także
korzyści,
związane
z kosztami.
"Przemysł
budowy
domów
modułowych
w Wielkiej
Brytanii
rozwija
się
bardzo
wolno
i w
niewielkim
stopniu.
Koszt
budownictwa
modułowego
przekracza
koszt
budowy
tradycyjnej"
–
wyjaśnia
Polakom
Mike
Kirk
podczas
prezentacji
w siedzibie
BUMY.
Koszty
robocizny
są w
Polsce
sześć
razy
niższe
niż
w Wielkiej
Brytanii,
a system
modułowy
jest
o co
najmniej
10%
tańszy
niż
budownictwo
tradycyjne
i o
20%
tańszy
od brytyjskich
domów
modułowych.
W
dalszym
ciągu
wiele
wydatków
trzeba
ponieść
na terenie
Wielkiej
Brytanii
(brytyjskie
firmy
wykonują
większość
prac
przygotowawczych
na placu
budowy
w Londynie),
lecz
są i
inne
korzyści
z budowy
domów
w Krakowie.
Wyposażenie
kuchni
i łazienek
pochodzi
z IKEI,
ale
jest
zamawiane
na terenie
Polski.
Mike
Kirk
mówi,
iż takie
rozwiązanie
jest
znacznie
tańsze
(w normalnych
warunkach
Grupy
Hyde
nie
stać
byłoby
na zakup
wyposażenia
w IKEI)
i posiada
tę dodatkową
zaletę,
iż w
razie
potrzeby
mieszkańcy
mogą
wymieniać
jego
elementy.
Istnieją
też
słabsze
bariery
kulturowe
w Polsce
wobec
takiego
rodzaju
systemu,
który
chce
rozwijać
Grupa
Hyde.
"Wydaje
nam
się,
że w
tym
kraju
[w Polsce])
jest
silniejsza
tradycja,
jeżeli
idzie
o zwrot
w stronę
budownictwa
modułowego,
zwłaszcza
w ostatnich
latach"
–
dodaje
Kirk.
I
rzeczywiście:
kiedy
odwiedzamy
prototypowe
mieszkania
i rozmawiamy
z ich
nowymi
mieszkańcami,
to –
pomimo
bariery
językowej
–
chętnie
i entuzjastycznie
mówią
o nich.
Gdy
pytam
Agnieszkę
Muc,
która
mieszka
w jednym
z mieszkań
z mężem
i dwoma
synkami,
czy
ma jakieś
obawy
w związku
z tym,
iż mieszka
w domu,
którego
stawianie
zajęło
zaledwie
kilka
dni,
spogląda
na mnie
tak,
jakby
to było
nieco
dziwne
pytanie.
"Nasza
rodzina
potrzebowała
jak
najszybciej
nowego
mieszkania"
–
wyjaśnia.
"Jakość
tego
budynku
jest
bardzo
dobra,
izolacja
jest
w porządku.
Nie
słyszę
żadnych
kroków
na klatce
schodowej.
Zapewniono
nas,
że konstrukcja
będzie
dobra,
że wszystko
będzie
odporne,
solidne
i niezawodne,
a my
zaufaliśmy
firmie".
Złożone
negocjacje Mike
Kirk
mówi,
iż prowadzenie
negocjacji
z zagraniczną
firmą,
przyzwyczajoną
do innych
standardów,
nie
mówiąc
już
o innym
języku,
było
przez
cały
czas
kwestią
złożoną.
Z pewnością
pomocna
okazała
się
obecność
architekta,
mówiącego
płynnie
po polsku
i po
angielsku.
Ale
z chwilą
dokonania
uzgodnień,
budowa
pierwszych
ośmiu
mieszkań
w fabryce
BUMY
nie
trwała
długo.
W chwili,
kiedy
przyjechaliśmy
do Krakowa
w czerwcu,
firma
już
od maja
pracowała
nad
modułami
i była
bliska
zakończenia
robót.
Sama
fabryka
nie
wygląda
tak,
jak
sobie
wyobrażałam.
Nie
ma tu
warczących
maszyn
ani
automatycznej
linii
produkcyjnej.
Szef
Grupy
BUM,
Jacek
Michalski,
wyjaśnia,
że do
upadku
komunizmu
w tej
fabryce
produkowane
były
meble.
Firma
chciałaby
wprowadzić
większą
automatyzację,
ale
musi
mieć
pewność,
że pojawi
się
popyt,
który
zrównoważy
takie
dodatkowe
koszty.
"W
chwili
obecnej
mamy
taki
sam
standard
technologii
jak
Ford
przy
produkcji
swojego
modelu
T: prawie
wszystko
wykonujemy
ręcznie"
–
mówi
Jacek
Michalski.
"Wszystkie
te rzeczy,
które
można
zautomatyzować,
są zautomatyzowane.
Posiadamy
specjalne
giętarki
do profili,
specjalne
maszyny
do obróbki
płyt
drewnianych,
ale
to nie
jest
jeszcze
automatyzacja".
"Jeżeli
zainwestuje
się
tak
dużo
w urządzenia
i automatyczne
maszyny,
to produkcja
staje
się
bardziej
kosztowna.
Musimy
to przeprowadzić
w taki
sposób,
aby
produkcja
była
tańsza,
niż
dzisiaj.
Przekroczenie
tej
granicy
jest
bardzo
łatwe".
Obecnie
poszczególne
komponenty
są wytwarzane
w różnych
halach
produkcyjnych
a następnie
składane
razem.
W trakcie
naszej
wizyty
oglądamy
niektóre
z modułów
gotowe
do kontroli,
podniesione
nad
poziomem
posadzki
i spoczywające
na cegłach,
następnie
stawiane
obok
siebie
tak,
jak
będą
stać
na placu
budowy,
w celu
sprawdzenia,
czy
wszystko
jest
równe.
Nawet
tutaj
w fabryce
łatwo
sobie
wyobrazić
je jako
gotowe
mieszkania,
zwłaszcza,
że wcześniej
oglądaliśmy
prototyp.
Kilka
tygodni
po naszej
wizycie
22 ciężarówki
jadą
przez
Europę
i dowożą
osiem
mieszkań
do Stockwell.
Pojawia
się
kilka
drobnych
problemów
technicznych
związanych
z prawidłowym
ustawieniem
fundamentów,
ale
w końcu
blok
jest
gotowy
zgodnie
z obietnicą
w ciągu
czterech
dni,
a obecny
na placu
budowy
minister
budownictwa
mieszkaniowego
Keith
Hill
śledzi
zwieńczanie
całości
dachem,
nasadzanym
na czteropiętrowy
budynek.
W
następnym
miesiącu
wprowadzą
się
pierwsi
lokatorzy.
Mieszkania
zostaną
zaoferowane
po cenach
najmu
poniżej
cen
rynkowych
kluczowym
pracownikom
sfery
budżetowej,
podobnie
jak
w przypadku
kolejnej
inwestycji
–
18 mieszkań,
które
mają
zostać
wybudowane
niedaleko
stąd,
w Camberwell,
na początku
przyszłego
roku.
Mike
Kirk
jest
zadowolony
z tego
systemu
i wierzy,
iż wyjdzie
on zwycięsko
z egzaminu,
jakiemu
niewątpliwie
zostanie
poddany,
zwłaszcza
przez
brytyjskich
producentów,
którzy
mogą
czuć
się
niezadowoleni
z faktu,
iż Grupa
Hyde
postanowiła
skorzystać
z zagranicznych
rozwiązań.
"Mogą
pojawić
się
uwagi
krytyczne,
jeżeli
idzie
o ciągłość
dostaw
i zarzuty,
że przywozimy
je aż
z Polski.
Ale
wiele
materiałów,
które
już
stosujemy
w Wielkiej
Brytanii
pochodzi
z całego
świata"
–
mówi,
uprzedzając
niektóre
z argumentów.
Inną
istotną
sprawą
dla
Grupy
Hyde
będzie
zapewnienie,
aby
mieszkania
mogły
stać
się
przedmiotem
zastawu
hipotecznego.
W przyszłości
Grupa
Hyde
chciałaby
móc
wykorzystywać
system
BUMY
przy
budowie
mieszkań
współwłasnościowych
i ma
nadzieję,
że część
jej
oferty
w ramach
zakrojonej
na skalę
całego
Londynu
inicjatywy
English
Partnerhips
będą
stanowiły
domy
z BUMY.
Ale
to zależy
od przekonania
banków,
że te
domy
stanowią
bezpieczny
zastaw
dla
kredytobiorców.
Charlie
Adams
jest
przekonany,
że ta
metoda
budowania
nie
nastręcza
żadnych
problemów
i dodaje,
iż ubezpieczyciele
stowarzyszenia
odnoszą
się
do systemu
bardzo
pozytywnie.
Ale
przyznaje,
że przyszli
nabywcy
i najemcy
mogą
nabrać
większego
przekonania
co do
niezawodności
prefabrykowanych
domów
niż
klienci
gdziekolwiek
indziej
w Europie.
Kiedy
na rynku
znajdą
się
takie
domy
przeznaczone
do sprzedaży,
będą
one
mieć
charakter
raczej
stały,
niż
tymczasowy
i zdaniem
Kirka,
różne
inwestycje
trzeba
będzie
wprowadzać
na rynek
w różny
sposób.
Przy
domach
stawianych
na stałe,
Grupa
Hyde
będzie
podkreślać
ich
długookresową
jakość,
a nie
fakt,
iż teoretycznie
można
je rozebrać
na kawałki.
Chwytliwy
slogan
o "pierwszym
właścicielu
oraz
niecałych
2.000
km przebiegu"
nie
stanie
się
prawdopodobnie
częścią
kampanii
marketingowej.
Na
przełaj:
z Krakowa
do Stockwell
Wiosna
2002 Szef
Grupy
Hyde,
Charlie
Adams
podejmuje
propozycję
Housing
Corporation
zbadania
możliwości
w zakresie
demontowanych
domów
mieszkalnych.
Hyde
zleca
architektowi
Andrzejowi
Ogorzałkowi,
jednemu
z członków
rady
nadzorczej
firmy
PCKO
Architects,
zaprojektowanie
wysokiej
jakości
mieszkań,
spełniających
te kryteria
i dostępnych
dla
kluczowych
pracowników
sfery
budżetowej.
Początek
2003 PCKO
przedstawia
Grupie
Hyde
firmę
BUMA
z Krakowa
i proponuje,
że opracowany
przez
nią
system
może
zaspokoić
potrzeby
Grupy
Hyde.
Kwiecień
2003 BUMA
buduje
modele
części
proponowanego
budynku,
zaprojektowanego
przez
PCKO
w celu
zaakceptowania
ich
przez
Grupę
Hyde.
Maj
2003 Charlie
Adams
oraz
Mike
Kirk
z Grupy
Hyde
odwiedzają
BUMĘ,
zapoznając
się
z niektórymi
z jej
realizacji
na terenie
Krakowa.
Uzgadnia
się
szczegóły
budowy
i specyfikacje
techniczne
dla
ośmiu
mieszkań
przy
Barling
Court
w Stockwell
w południowym
Londynie.
Łączny
koszt
inwestycji
to 675.000
GBP,
z wyłączeniem
kosztów
działalności
badawczo-rozwojowej.
Grupa
Hyde
dostaje
175.000
GBP
od Housing
Corporation
w ramach
rządowego
grantu
przeznaczonego
na zastosowanie
nowoczesnych
rozwiązań
dla
społecznego
budownictwa
mieszkaniowego.
Listopad
2003 BUMA
rozpoczyna
budowę
prototypu
budynku
dla
Barling
Court,
oferując
postawienie
go na
własnym
gruncie
w Krakowie
tak,
aby
go można
było
przetestować.
Maj
2004 BUMA
rozpoczyna
produkcję
modułów
dla
Barling
Court.
19
lipca
2004 Moduły
są już
na placu
budowy
w Stockwell,
po przetransportowaniu
ich
z Polski
na 22
ciężarówkach.
22
lipca
2004 Na
budynku
osadzany
jest
dach,
a mieszkania
są gotowe,
poza
balkonami,
które
dodaje
się
później.
6
września
2004 Oczekiwane
przekazanie
mieszkań
pierwszym
lokatorom.
|