|
Rozmowa
z Dorotą
Koźmińską
–
Prezesem
Zarządu
„DK-Buma
Development”
Sp.
z o.o.
Od
wielu
lat
aktywnie
działa
Pani
na rynku
budowlanym,
jaki
Pani
zdaniem
powinien
być
wizerunek
dewelopera? Deweloperzy
to jedna
z tych
grup
zawodowych,
które
stymulują
regionalną
gospodarkę.
Wokół
tej
branży
pracuje
ogromna
liczba
ludzi
i firm,
by wspomnieć
o projektantach
i geodetach,
producentach
i sprzedawcach
materiałów
budowlanych,
firmach
wykonawczych
i oczywiście
bankach.
Dzięki
pracy
deweloperów
powstało
w Krakowie
w ostatnich
latach
mnóstwo
naprawdę
pięknych
obiektów,
lepiej
niż
przed
laty
zaprojektowanych,
zbudowanych,
lepiej
też
przygotowanych
do sprawnego
administrowania. Warto
o tym
przypominać,
bo za
rzadko
pisze
się
w prasie
o dobrych
przykładach,
za często
o „wątpliwym”
prestiżu
naszej
branży,
przedstawiając
ją jako
czyhająca
na pieniądze
klientów. Miałam
przyjemność
przez
siedem
lat
kierować
Krakowskim
Oddziałem
Polskiego
Stowarzyszenia
Budowniczych
Domów,
dlatego
wiem,
że grono
tutejszych
deweloperów
to profesjonaliści
dobrze
pracujący
w bardzo
trudnym
zawodzie,
który
wymaga
połączenia
wiedzy
z wielu
dziedzin.
W
ostatnich
latach
do Krakowa
dotarły
przedsiębiorstwa
deweloperskie
działające
na większa
skalę,
z większym
kapitałem,
który
może
dawać
przewagę
w walce
o rynek.
Czy
Państwo
nie
obawiacie
się,
że po
wejściu
do Unii
Europejskiej
mogą
pojawić
się
jeszcze
potężniejsi
„gracze”? Uważam,
że nie
mamy
się
czego
obawiać
–
firmy
solidne,
z tradycjami,
doświadczeniem
i dobrą
opinią,
mające
dobre
rozeznanie
na lokalnym
rynku
zawsze
będą
miały
na nim
swoje
miejsce.
Ponadto
moim
zdaniem
wielkim
firmom
światowym
nie
będzie
zależeć
na inwestowaniu
w naszym
regionie;
jest
to rynek
o dość
ograniczonej
chłonności,
nie
można
sprzedać
tu setek
czy
tysięcy
mieszkań
w krótkim
czasie.
Wielcy
deweloperzy
są tego
świadomi.
Mamy
już
natomiast
w Krakowie
przedsiębiorstwa
średniej
wielkości
i z
powodzeniem
udaje
się
pogodzić
ich
współistnienie
z mniejszymi,
często
rodzinnymi
firmami
deweloperskimi. Jakieś
zmiany
muszą
niewątpliwie
nastąpić,
ale
jestem
dobrej
myśli
co do
przyszłego,
wspólnego
rynku.
Konkurencja
to najlepszy
sposób
regulacji
zasad
funkcjonowania
podmiotów
gospodarczych.
Mam
tu na
myśli
też
konkurencję
wśród
instytucji
finansujących
budowę
i zakup
nieruchomości
–
oferty
kredytowe
dla
deweloperów
i klientów.
Rynek
ofert
kredytowych
dla
klientów
szybko
się
rozwija,
oprocentowanie
kredytów,
co prawda
zbyt
powoli,
ale
spada
–
gdyby
nie
dość
zamożne
społeczeństwo
moglibyśmy
uważać,
że jesteśmy
na dobrej
drodze
do osiągnięcia
standardów
światowych,
gdzie
100%
zakupów
nieruchomości
finansowane
jest
z kredytu.
Banki
jednak
zajęły
się
łatwiejszym
zadaniem:
finansowaniem
naszych
klientów,
nie
mają
ofert
dla
deweloperów.
Co
musi
lub
powinno
się
zmienić
na rynku
mieszkaniowym?
Oferty
polskich
deweloperów
nie
różnią
się
poziomem
od firm
za granica.
Umiemy
tak
samo
dobrze
przygotować
inwestycję,
mamy
bardzo
dobrych
projektantów,
dostęp
do tych
samych
materiałów
budowlanych
wykonawstwo
na tym
samym
poziomie.
Nasz
i zagraniczny
rynek
różnią
się
popytem
i poziomem
dostępności
mieszkań
i domów.
Trzeba
odróżnić
potrzeby
od popytu.
Popyt
sprowadza
się
do za
małej
grupy
klientów,
którzy
mogą
udźwignąć
finansowo
ciężar
zakupu
mieszkania,
zaś
faktyczne
potrzeby
mieszkaniowe
są tak
duże,
że przy
prawidłowo
działających
mechanizmach
finansowania
żadna
obca
konkurencja
nie
byłaby
w stanie
krakowskim
firmom
zaszkodzić!
Często
słyszy
się
narzekania,
że pracę
inwestorów
dodatkowo
utrudniają
nieprzyjazne
procedury
i opieszałość
urzędów.
Czy
środowisko
krakowskich
deweloperów,
dość
przecież
silne,
a zatem
mające
możliwości
lobbowania
w urzędach,
stara
się
w jakiś
sposób
wpłynąć
na poprawę
ich
funkcjonowania? Wydawać
by się
mogło,
że urzędy
są stroną
w przygotowaniu
i realizacji
inwestycji,
która
z oczywistych
powodów
powinna
współpracować,
a nie
utrudniać
życie
deweloperom,
są do
tego
właśnie
celu
powołane
i finansowane
z naszych
podatków.
A jednak
wciąż
czekamy
w Krakowie,
(bo
w innych
miastach
jest
lepiej)
na to,
żeby
procedury
administracyjne
i formalno-prawne
przeprowadzane
były
sprawnie
i w
pełni
profesjonalnie
po to,
aby
inwestycje
mogły
powstawać
szybko.
Nie
jest
tajemnicą,
że czas
pozyskiwania
kompletu
decyzji
i zatwierdzeń
wpływa
na koszty
inwestycji,
choć
zbyt
rzadko
się
o tym
mówi.
Jeśli
firma
„czeka”
to nie
zawiesza
działalności
tylko
„jest
i kosztuje”
–
pieniądze
z niej
wypływają,
a nic
nie
wpływa.
Ten
koszt
funkcjonowania
„na
jałowym
biegu”
podnosi
ceny
mieszkań
albo
zmniejsza
rentowność
firmy
deweloperskiej,
na ogół
jedno
i drugie. Wracając
do pytania
–
oczywiście,
próbujemy
poprzez
Stowarzyszenie
wpływać
na poprawę
funkcjonowania
urzędów.
Przed
wyborami
samorządowymi
spotkaliśmy
się
ze wszystkimi
kandydatami
na prezydenta
miasta.
Nie
da się
jednak
ukryć,
że dziś
wciąż
występujemy
z pozycji
petenta.
Ostatnio
nastąpiła
zmiana
na stanowisku
szefa
najbardziej
nas
interesującego
Wydziału
Architektury
i Urbanistyki;
szczerze
życzę
powodzenia
nowemu
Dyrektorowi.
„DK-Buma
Development”
Sp.
z o.o.
jest
nowym
inwestorem,
choć
sama
nazwa
z pewnością
wydaje
się
znana
mieszkańcom
naszego
miasta. DK-Buma
Dewelopment
współtworzy
grupę
firm
BUMA.
Grupa
BUMA
działa
na rynku
budownictwa
mieszkaniowego
od 1991
roku.
Wybudowała
ponad
230
domów
jednorodzinnych
oraz
ponad
1500
mieszkań.
„DK-BUMA”
łączy
deweloperskie
doświadczenie
grupy
BUMA
z doświadczeniami
jej
właścicieli.
Jestem
jednym
z właścicieli
firmy
i chętnie
przedstawię
się
czytelnikom
nieco
bliżej:
jestem
architektem.
W latach
dziewięćdziesiątych
kierowałam
krakowską
filią
kompanii
budowlanej
PHENIX,
największego
dewelopera
i producenta
budynków
jednorodzinnych
we Francji,
znanej
z realizacji
osiedli
domów
jednorodzinnych
w Rząsce.
Potem
byłam
organizatorem
i dyrektorem
krakowskiego
oddziału
firmy
WARBUD
S.A.
–
potentata
na polskim
rynku
wykonawstwa
budowlanego,
największej
firmy
wykonawczej
w Polsce.
Mam
więc
doświadczenia
projektowe,
deweloperskie
i wykonawcze.
Mojego
wspólnika,
Jacka
Michalskiego
nie
trzeba
w Krakowie
przedstawiać,
bo jest
właścicielem
firm
Grupy
BUMA
i znanym
krakowskim
przedsiębiorcą.
Jako
jeden
z najbardziej
doświadczonych
deweloperów
w Polsce
ma w
swoim
dorobku
realizację
kilkunastu
osiedli
mieszkaniowych.
Od lat
pasjonuje
się
tworzeniem
nowoczesnych
technologii
budowlanych.
Jest
Prezesem
zarządu
głównego
Polskiego
Stowarzyszenia
Budowniczych
Domów,
najliczniejszej
organizacji
zrzeszającej
profesjonalnych
uczestników
rynku
nieruchomości
mieszkaniowych.
„Grupa
BUMA”
zaczynała
od osiedli
mieszkań
i domów
hipotecznych,
w pewnym
momencie
skoncentrowała
się
na realizacji
mieszkań
w systemie
TBS,
na które
w tym
czasie
zaczął
się
boom.
Technologia
szkieletu
stalowego
wydaje
się
idealna
dla
tego
rodzaju
budownictwa,
gdzie
klienci
chcą
szybko
otrzymać
mieszkania.
Czy
więc
powrót
na rynek
mieszkań
hipotecznych
wiąże
się
z obecnymi
kłopotami
TBS-ów? Powrót
na rynek
deweloperski
i charakter
naszej
ofert
jest
wynikiem
naszych
doświadczeń,
oceny
rynku
i aktualnej
oferty
BUMY
jako
producenta
domów
jednorodzinnych
i budynków
wielorodzinnych.
Przygotowaliśmy
dwie
oferty
osiedli
dla
niebanalnych
klientów,
budujemy
osiedla
dla
osób
ceniących
„indywidualny”,
a nie
„anonimowy”
styl
życia
i mieszkania,
uważamy
bowiem,
że marzeniem
wielu
ludzi
jest
teraz
„ucieczka”
z bloków,
nawet
nowych
i kolorowych,
ale
przeludnionych,
do miejsc
dających
większy
komfort
życia.
Oferujemy
równolegle
dwie
propozycje:
kameralny
zespół
domów
mieszkań
MAŁA
GÓRA
i osiedla
domów
jednorodzinnych
DĘBOWY
PARK. Zespół
budynków
wielorodzinnych
MAŁA
GÓRA
jest
pod
każdym
względem
wyjątkowy:
świetnie
dostępny
komunikacyjnie,
a jednocześnie
zlokalizowany
w ciszy
i spokoju.
Leży
na granicy
nowego
i starego
Bieżanowa,
w części
miasta,
która
dzięki
już
wykonanym
i planowanym
inwestycjom
drogowym,
handlowym
i usługowym,
staje
się
świetnym
miejscem
do mieszkania.
Zespół
to tylko
36 mieszkań
w czterech
dwupiętrowych
budynkach
położonych
w ogrodach.
Dwa
budynki
są identyczne
z powstającymi
obecnie
w Londynie,
projektowało
je wielokrotnie
nagradzane
w Anglii
za jakość
projektów
londyńskie
biuro
architektoniczne
PCKO
prowadzone
przez
Andrzeja
Ogorzałka.
Można
powiedzieć,
że budynki
charakteryzują
się
„zachodnim”
stylem,
z naciskiem
na komfort,
a dużą
rolę
odgrywa
„apartamentowa”
struktura
mieszkań.
Ponieważ
na każdej
kondygnacji
są tylko
dwa
mieszkania,
każde
z nich
jest
doskonale,
z trzech
stron,
naświetlone.
Będzie
zainstalowana
mechaniczna
wentylacja,
mieszkania
będą
się
wyróżniać
ogromnymi,
przeszło
dziewięciometrowymi
balkonami
oraz
np.
systemem
przesuwnych
żaluzji,
chroniących
z kolei
przed
nadmiarem
światła,
bo skądinąd
wiadomo,
że zbyt
duże
nasłonecznienie
pomieszczeń
także
bywa
problemem. Dwa
pozostałe
domy
zaprojektowała
katowicka
pracownia
Czora
&
Czora,
wyróżniająca
się
umiejętnym
łączeniem
urody
i funkcjonalności
budynków.
Zespół
jest
perfekcyjnie
zaplanowany;
domy
położone
są w
strefie
ruchu
wyłącznie
pieszego,
bezpiecznego
dla
dzieci
i sprzyjającego
odpoczynkowi.
Każde
z mieszkań
będzie
miało
swoje
miejsce
na zamkniętym
parkingu.
Tak
mały
zespół
da mieszkańcom
poczucie
bezpieczeństwa
i wspólnoty
w tym
najlepszym
sensie:
bycia
u siebie.
Komfort
jak
wiadomo
kosztuje.
Budynek
zaprojektowany
został
przez
uznanego
zachodniego
projektanta,
mieszkań
na działce
jest
mało,
czy
fakty
te nie
wpływają
negatywnie
na cenę
oraz
późniejsze
koszty
użytkowania? Koszty
użytkowania
z całą
pewnością
nie
będą
większe
niż
przeciętnie,
choćby
dlatego,
że budynki
są doskonale
docieplone,
zamontowano
okna
o niskim
współczynniku
emisji,
wszystkie
media
są indywidualnie
opomiarowane
–
eksploatacja
wiec
nie
będzie
pustoszyć
kieszeni
mieszkańców.
Co do
projektu
angielskiego:
koncepcja
była
adaptacją
modelu
londyńskiego,
a projekt
budowlany
powstał
w Polsce;
ponadto
chciałabym
podkreślić,
że dobry
projekt
nie
musi
automatycznie
oznaczać
projektu
drogiego
–
ważniejszy
jest
raczej
twórczy
sposób
myślenia,
który
nie
przekłada
się
wprost
na wysoką
cenę.
Myślałem
także
o tym,
ze mała
liczba
mieszkań
oznacza
większą
cenę
gruntu
przypadającą
na każde
z nich.
Jak
skalkulowaliście
Państwo
koszty? Konstruując
cennik,
braliśmy
oczywiście
pod
uwagę
zarówno
nasze
koszty,
jak
i realia
rynkowe.
Musimy
mieć
przecież
na uwadze
to,
czy
proponowana
cena
zostanie
przez
rynek
zaakceptowana,
jestem
przekonana,
że zaoferowaliśmy
bardzo
atrakcyjne
ceny,
uzależnione
od kondygnacji,
ale
koszt
żadnego
z mieszkań
nie
przekracza
2900
zł za
m2 brutto.
Mieszkania
na parterze
kosztują
2500
zł za
m2,
a oferują,
dzięki
charakterowi
zespołu,
zupełnie
inny
standard
niż
mieszkania
na parterze
w zwykłym
bloku.
Mieszkania
oddawane
będą
w stanie
tzw.
„deweloperskim”,
czyli
bez
wykończonych
podłóg,
malowania
czy
tapetowania,
z wszystkimi
przyłączami,
ale
bez
białego
montażu.
Oczywiście
na życzenie
klienta
możemy
wykończyć
mieszkanie.
Obserwując
sytuację
w Krakowie,
często
można
zresztą
dostrzec
taką
sekwencję
wydarzeń,
kiedy
to któryś
z deweloperów
odgrywa
rolę
pioniera
z mniejszymi
lub
większymi
kłopotami
budując
w mało
jeszcze
popularnym
rejonie,
potem
zaś
jak
grzyby
po deszczu
wyrastają
inwestycje
konkurentów. Potwierdzają
to moje
pierwsze
doświadczenia
z firmy
„PHENIX
Polska”
z 1991r.,
kiedy
to francuscy
szefowie
kompanii
ze szczerą
troską
dopytywali
się,
czy
w podkrakowskiej
Rząsce
ktokolwiek
będzie
chciał
mieszkać.
Mam
przyjemność
tam
mieszkać
od 10
lat
i widzę,
jak
bardzo
krakowianie
cenią
sobie
tą lokalizację.
Wskazanie
zalet,
„wylansowanie”
jakiegoś
miejsca
to jedno
z zadań
dewelopera. To
dobry
moment
naszej
rozmowy
na prezentację
naszej
drugiej
oferty:
osiedla
domów
jednorodzinnych,
które
nazwaliśmy
DĘBOWY
PARK.
Nie
bez
przyczyny,
na terenie
osiedla
i w
otoczeniu
rośnie
wiele
pięknych
drzew:
dęby
brzozy
i olchy.
W sąsiedztwie
domy
jednorodzinne
przy
cichej
ulicy
Jana
Korepty
budujemy
osiedle
dla
wymagających
klientów,
dajemy
im możliwość
zamówienia
domu
z katalogu
jak
luksusowego
auta,
wyboru
wśród
wielu
opcji
i „dostawy
do domu
na zamówienie”.
Zdejmujemy
mordęgę
zatwierdzania
dokumentów,
prowadzenia
i nadzoru
nad
indywidualną
budową,
zabezpieczamy
przed
przypadkowym
sąsiedztwem.
Nasi
klienci
będą
mieszkać
w dobrym
towarzystwie,
bezpiecznym
i komfortowym
otoczeniu,
ciesząc
się
własnymi
ogrodami
w mieście.
Będziecie
Państwo
budować
w dwóch
różnych
technologiach.
Dlaczego?
Nowością
jest
oferowanie
wyboru
technologii
budowy
domu
lub
mieszkania:
można
je u
nas
kupić
zbudowane
w technologii
keramzytowych
modułów
przestrzennych
lub
tradycyjnie
wybudowane
z pustaków
ceramicznych.
Te pierwsze
powstają
szybciej
i w
warunkach
hali
fabrycznej,
suchej
i ciepłej,
niezależnie
od pogody.
Tradycyjne
buduje
się
dłużej,
lecz
zdecydowaliśmy
dać
klientom
wybór
i nie
przekonywać
do nowoczesności
klientów
przywiązanych
do tradycji.
Jakie
ma to
znaczenie
dla
nabywców?
Wszelkie
badania
preferencji
polskich
klientów
wskazują
ich
upodobanie
do technologii
tradycyjnej
–
dom
po prostu
powinien
być
murowany. Otóż
w naszym
przypadku
większe
zainteresowanie
budzi
jednak
budynek
w technologii
modułowej.
Na pewno
nie
bez
znaczenia
jest
tu czas
oczekiwania
na mieszkanie,
bo na
rynku
brakuje
ofert
z krótkim
terminem
realizacji.
Poza
tym
technologia
sprawdziła
się
w realizacjach:
już
kilka
tysięcy
osób
mieszka
w budynkach
powstałych
w technologii
BUMY.
Jakie
są Państwa
plany
dotyczące
działalności
w Krakowie?
Jaką
chcielibyście
zająć
pozycję
na rynku? W
zakresie
działania
spółki
jest
przygotowywanie
różnej
wielkości
osiedli
domów
wielo-
i jednorodzinnych,
tak
zwane
budynki
„plombowe”,
budynki
apartamentowe
oraz
przygotowanie
terenów
pod
inwestycje.
Planujemy
już
kolejne
realizacje,
zarówno
w ścisłym
centrum
jak
i na
terenach
poza
miastem.
Wierzę,
że nasza
pozycja
na rynku
będzie
rosła
wraz
ze wzrostem
zamożności
społeczeństwa,
czego
sobie
i klientom
życzę.
Dziękuję
za rozmowę.
Rozmawiał
Robert
Borzym
|