|
...
przyzwoitość
jest
ważnym
przymiotem
nie
tylko
w zdobieniu,
ale
jeszcze
we wszystkich
innych
względach
budownictwa
(...)
ważną
jest
rzeczą
oglądać
się
na klima,
na materiał
do budowy
i pokrycia
frontów
użyty.
Stosowanie
do nich
wysokości
i wymiarów
jest
niemałym
punktem
rozsądku,
który
kierować
powinien
rozporządzeniem
architekta.
(Rozbiór
„Architektury
Sebastiana
Hrabi
Sierakowskiego”
przez
Jana
Śniadeckiego,
Dziennik
Wileński
nr 1,
31 stycznia
1815,
str.
97-98)
Czy
„przyzwoitość”
hrabiego
Sierakowskiego
jest
nadal
ważnym
przymiotem
polskiej
architektury?
Chyba
tak
i miło
wreszcie
słuchać
dobrze
o niewątpliwych
sukcesach
na tym
polu.
Wspaniały
podarunek,
jaki
otrzymała
ostatnio
Warszawa,
to malowniczość
i swego
rodzaju
miękkość
mimo
szerokiego
repertuaru
środków
high-tech
–
tak
pisze
Wojciech
Leśnikowski
o „bardzo
polskim”
biurowcu
Stefana
Kuryłowicza
–
FOCUS
przy
ul.
Filtrowej.
Kierownictwo
projektu
spoczywało
w rękach
Piotra
Kuczyńskiego,
a zespołowi
liderowali
Tomasz
Gientka,
Jacek
Świderski,
Marek
Szczęśniak
i Fryderyk
Szymański.
Budynek
wyróżnia
się
jakością
wykonania
spośród
wielu
powstających
obecnie
biurowców.
Jego
atuty
to zgodność
wyrazu
architektonicznego
z przeznaczeniem
obiektu,
klarowność
i kompleksowość
opracowania,
konsekwencja
przyjętej
konwencji
estetycznej,
spójność
wnętrza.
Jest
dowodem
na to,
iż wysoka
wartość
architektoniczna
podnosi
wartość
komercyjną
tego
typu
obiektów
(z opinii
jury,
które
przyznało
najwyższą
nagrodę
biurowcowi
FOCUS
w IV
edycji
konkursu
ŻYCIE
W ARCHITEKTURZE).
Przykład
drugi
to projekt
centrum
biurowo-handlowego
BUMA
SQUARE
im.
W.L.
Anczyca
przy
ul.
Wadowickiej
w Krakowie,
opracowany
przez
zespół:
Marek
Dunikowski
(główny
projektant),
Wojciech
Miecznikowski,
Elżbieta
Myczka-Ruczaj,
Piotr
Michalewicz
oraz
Marcin
i Agnieszka
Godzińscy.
Weryfikacją
zajął
się
Andrzej
Nęciński,
a mechaniką
budowli
prof.
Jan
Grabacki.
Sam
fakt
zaangażowania
przez
dyrektora
inwestycji
–
mgr
inż.
Piotra
Michalskiego
do opracowania
wariantowych
koncepcji
projektowych
pięciu
czołowych
krakowskich
biur
architektonicznych
rokuje
sukces
już
na samym
starcie.
Trudy
projektowania
podjęły
biura:
DDJM
(koncepcja
zwycięska
i realizowana),
IMB
Asymetria,
Studio
Archi-5,
3 D
Architekci
oraz
Oleksy&Polaczek
Studio
Projektowe.
Wraz
z rozwiązaniami
wariantowymi
inwestor
otrzymał
9 koncepcji
przebudowy
zespołu
obiektów
pozostałych
po dawnej
drukarni.
To,
co dziś
istnieje
na Wadowickiej
i jest
przedmiotem
inwestycji
BUMA
SYSTEM
S.A.,
to jeden
z wybitniejszych
przykładów
dobrego
budownictwa
lat
sześćdziesiątych,
opartego
na bardzo
przestrzennej
konstrukcji
szkieletowej
z oryginalnym,
nowoczesnym
systemem
instalacji.
Obiekt
wzniesiono
po niefortunnym
wyburzeniu
zabytkowej
drukarni
i oficyny
wydawniczej,
po której
pozostała
do dziś
pod
Wawelem
niezabudowana
działka
memento
i ostrzeżenie
przed
tego
typu
arogancją
ówczesnej
władzy.
Tym
bardziej,
że życiorysy
trzech
pokoleń
zasłużonego
rodu
Anczyców
weszły
do dorobku
kultury
ogólnonarodowej.
Należy
podkreślić,
że BUMA
wraca
dziś
do historii
i że
nowe
Centrum
pozostaje
nadal
anczycowskie.
Koncepcja
projektowa
DDJM
trafia
na moment
zakończenia
pierwszego
i rozpoczęcia
drugiego
dziesięciolecia
działalności
biura
jest
mi szczególnie
miło
wyrazić
swoje
uznanie
Markowi
Dunikowskiemu
za ten
właśnie
projekt
i za
to,
co aktualnie
dzieje
się
w atelier
na Jana
12 i
co rokuje
pomyślnie
na przyszłość.
Czy
można
twórczość
Jego
zespołu
uznać
za Janem
Śniadeckim
za taką,
która
za ważną
rzecz
uznaje
oglądanie
się
na klima
(...)
jako
niemałego
punktu
rozsądku,
który
kierować
powinien
rozporządzeniem
architekta?
Czy
krajobraz,
atmosfera,
tradycja
i duch
miejsca
Krakowa
stoją
u podstaw
osobowości
twórczej
architektów
i wszystkich
wybitnych
specjalistów,
którzy
akurat
pomiędzy
Sukiennicami
a Damą
z Łasiczką
tak
się
nad
sztuką
dobrego
budowania
trudzą?
Nie
mają
łatwo.
„Klima”
hrabiego
Sierakowskiego
to w
Krakowie
sztuka
kontynuacji.
Zawsze
dla
wszystkich
najpierw
liczy
się
to,
co dookoła,
a dopiero
potem,
bardzo
ostrożnie
i z
wielkim
sceptycyzmem
to coś,
co właśnie
powstaje.
O dodawaniu
mówi
często
Konrad
Kucza-Kuczyński,
o dodawaniu
tym
trudniejszym,
bo na
żywym
ciele
architektury
już
istniejącej.
Udaje
się
to Andrzejowi
Kicińskiemu
w Szarej
Willi
przy
Wisłostradzie,
udało
się
Januszowi
i Michałowi
Jaworskim
w adaptacji
rezydencji
na Nowomiejskiej
Skarpie.
Bardzo
dobrym
dodawaniem
zakończyła
się
budowa
Biblioteki
Jagiellońskiej
projektu
Romualda
Loeglera,
równie
monumentalna
jak
przedwojenne
dzieło
Wacława
Krzyżanowskiego.
A jak
dodają
architekci
DDJM?
Gdzie
kryje
się
ten
kamień
filozoficzny,
po którym
bez
trudu
możemy
rozpoznać
ich
realizacje?
Nowo
wybrany
prezes
Towarzystwa
Urbanistów
Polskich
Janusz
Korzeń
ma wątpliwości,
czy
w ogóle
istnieje
społeczna
potrzeba
harmonii
i ładu.
Wszyscy
podzielamy
te wątpliwości,
niepokoi
nas
przypadkowość
i formalne
bezhołowie,
zwłaszcza
komercyjnych
inwestycji.
Tym
bardziej
spójrzmy
uważniej
na to,
co przez
te 10
lat
działo
się,
i nadal
dzieje,
w pracowni
przy
ul.
Św.
Jana
12.
Co tak
wyraźnie
determinuje
ich
twórczość
i co
jest
tak
bardzo
krakowskie,
że nawet
opolska
cząstka
(Bank
PKO
S.A.)
tej
twórczości
tkwi
w tej
samej,
pełnej
powagi
i odpowiedzialności
atmosferze
starego
Krakowa?
W moim
odczuciu
tym
wyróżnikiem
jest
nierozerwalność
dwóch
czynników.
Pierwszy
z nich
to doskonałość
warsztatowa
i artystyczna,
która
cechuje
niejedną
znana
krakowską
pracownię
projektową.
Nie
ma tych
pracowni
wiele,
ale
miejsce
DDJM
jest
właśnie
wśród
nich
–
i to
poczesne.
Są mistrzami
polskiej
architektury
współczesnej,
„przyzwoitość”
hrabiego
Sierakowskiego
jest
ich
ważnym
przymiotem.
Czynnik
drugi
–
to szacunek
miejsca.
Ważną
jest
rzeczą
oglądać
się
na klima,
na krajobraz,
sąsiadów,
historię.
Tworzą
kreacje,
które
Krystyna
Styrna-Bartkowicz
określiła
jako
najbardziej
postępowe,
bo piękna
szukają
w formach,
materiałach
i filozofii
adekwatnych
do współczesności.
Wreszcie
przykład
trzeci
odpowiadający
jak
najściślej
teorii
Sierakowskiego
o ścisłych
relacjach
materiałów
budowlanych
z tworzoną
przez
nie
architekturą.
Przestrzeganie
tych
zasad
jest
niemałym
punktem
rozsądku,
który
kierować
powinien
rozporządzeniem
architekta.
I takim
właśnie
jest
projekt
adaptacji
Drukarni
im.
W.L.
Anczyca
na Centrum
Konferencyjno-Biurowe
przedstawiony
w tymże
konkursie
przez
atelier
IMB
ASYMETRIA
Sp.
z o.o.
i opracowany
przez
zespół
autorski:
dr inż.
arch.
Witold
Gilewicz,
arch.
Andrzej
Lipski,
arch.
Marek
Borkowski,
dr inż.
arch.
Paulinę
Pielaszkiewicz,
Marcina
Pawłowskiego
i Marcina
Wijkowskiego.
IMB
ASYMETRIA
użyła
do kształtowania
przestrzeni
transparentnych
tafli
szklanych,
i to
zarówno
w elewacjach,
jak
i przegrodach
wewnętrznych.
Zgodnie
z życzeniem
inwestora
przekryto
wewnętrzny
dziedziniec
dachem
szklanym.
Powstała
w ten
sposób
przestrzeń
stała
się
wizytówka
całego
kompleksu.
Zaproponowano
dwa
elementy
architektoniczne,
które
nadają
charakter
wnętrzu.
Jednym
jest
bryła
sali
konferencyjnej,
natomiast
drugim
kawiarnia
w formie
spłaszczonej
kuli
zawieszonej
w przestrzeni.
Forma
dachu
szklanego
podnosi
się
do ulicy
Wadowickiej,
następnie
„przechodzi”
ponad
budynkami
i jako
zadaszenie
wejścia
głównego
pojawia
się
po drugiej
stronie
budynku.
Patio
ma być
miejscem
wspólnym
dla
całego
kompleksu.
Tu przede
wszystkim
ma się
koncentrować
komunikacja,
dlatego
też
zlokalizowano
dwie
windy
panoramiczne,
kawiarnię
i bezpośrednie
połączenie
z restauracją.
Przestrzeń
patio
da się
dowolnie
kształtować
i aranżować.
W zależności
od potrzeb
może
to być
sala
wystaw,
sala
balowa,
miejsce
aukcji,
występów
muzycznych
i wszelkich
okolicznościowych
zdarzeń.
Znakomitą
zapowiedzią
tej
niedalekiej
już
wizji
przyszłości
stała
się
uroczystość
11 stycznia
2002r.
wernisażu
dziewięciu
projektów
koncepcyjnych
BUMA
SQUARE.
Wystawa
ukazała
również
historię
obiektów
przy
ul.
Wadowickiej
8 od
momentu
projektowania
(lata
pięćdziesiąte)
do dnia
dzisiejszego.
Promowała
zwycięski
projekt
architektoniczny
autorstwa
DDJM
Biuro
Architektoniczne,
który
jest
już
obecnie
realizowany.
Ponadto
w ramach
wystawy
pokazano
I etap
przedsięwzięcia
Buma
Square
–
budynek
Wadowicka
8W,
zrealizowany
wcześniej
przez
Grupę
Buma.
W przeszłości
budynek
ten
był
częścią
kombinatu
poligraficznego,
pełniąc
funkcję
centralnego
magazynu
papieru.
I
na koniec
raz
jeszcze
o „przyzwoitości
w zdobieniu”
wg gustu
hrabiego
Sierakowskiego.
Okazało
się,
że sztuka
to nie
tylko
hobby,
ale
istotny
czynnik
nieodzowny
w rodzinnych
tradycjach
liderów
BUMA
SYSTEM
S.A.
W oszałamiającą
scenografię
Pauliny
Remi-Michalskiej
i równie
„sofisticated”
wizję
przyszłości
wprowadzili
tłumnie
przybyłych
gości
Jacek
i Piotr
Michalscy,
senior
i junior
władz
naczelnych
BUMY;
wprowadzili
w rozpoczętą
już
pierwszym
sukcesem
realizację.
Życzymy
im i
całemu
koncernowi
równie
pomyślnego
zakończenia.
prof.
dr hab.
arch.
T. Przemysław
Szafer
|