|
Kosztują
mniej
w budowie
–
i w
eksploatacji
–
i zabierają
o połowę
mniej
czasu
do wybudowania.
Lecz
jakie
są prefabrykowane
domy
i czy
one
kiedykolwiek
‘wystartują’
w W.
Brytanii?
Arytkuł
Matta
Weavera
W
dniu
dzisiejszym,
pięć
ciężarówek
z Polski
przybędzie
do południowego
Londynu
z ciekawym
ładunkiem.
Kilkanaście
wielkich
pak
zostanie
podniesionych
przez
dźwig
na placu
budowy
w Camberwell.
Te moduły
–
w rzeczywistości
gotowe
mieszkania
wyprodukowane
w fabryce
w Krakowie
–
stanowią
ostatnią
próbę
rozwiązania
kryzysu
mieszkaniowego
w W.
Brytanii.
Pod
koniec
przyszłego
miesiąca
staną
się
domem
dla
pracowników
sektora
publicznego.
Po
ukończeniu,
projekt
Wyndham
Road
wart
1,45
mln
GBP
zapewni
18 mieszkań.
6 mieszkań
jest
już
na swoim
miejscu,
dostarczone
wcześniej
w tym
miesiącu
z krakowskiej
fabryki
BUMY
i skręcone
razem
w 3-kondygnacyjny
budynek
przez
pracowników
Bumy,
którzy
zostali
czasowo
sprowadzeni
z Polski
do realizacji
tego
zadania.
Rząd
wiąże
wielkie
nadzieje
z prefabrykowanym
mieszkalnictwem
a wicepremier
Johm
Prescott,
oficjalnie
otworzy
obiekt
Wyndham
Road.
Moduły,
jak
sądzi,
zapewnią
tysiące
nowych
mieszkań
w południowo-zachodniej
Anglii,
mimo,
ze niejasną
jest
kwestią
to czy
brytyjska
opinia
publiczna
przyjmie
je z
entuzjazmem.
Moduly
BUMY
sprawiają
solidne
wrażenie
budzące
zaufanie,
mimo,
że mogą
być
demontowane
i przestawiane
na inne
place
budowy.
Kiedy
tupiesz
w podłogę,
nie
powoduje
to efektu
drgania
i kołysania
jak
w przypadku
wielu
budynków
prefabrykowanych.
Każdy
z modułów
ma maksymalną
szerokość
3,3
m –
jakikolwiek
większy
stanowiłby
poważny
problem
logistyczny
z powodu
wymagań
związanych
z eskortą
policyjną.
Opórcz
tego
ograniczenia,
mieszkania
są lekkie
i wewnątrz
przestronne.
Stojąc
wewnątrz
człowiek
nie
czuje
się
kurczak
na baterię.
Na
zewnątrz,
nie
ukrywa
się
sposobu
w jaki
mieszkania
są łączone
ze sobą.
Są pokryte
stalą
zaś
niektóre
połączenia
modułów
są wyraźnie
widoczne.
Podczas
procesu
planowania
niektóre
osoby
z otoczenia
konserwatorów
–
protestowały
przeciwko
zbyt
nowoczesnemu
ich
wyglądowi,
lecz
ich
obiekcje
zostały
odrzucone.
Prawdą
jest,
że istnieje
galimatias
architektoniczny
w tym
rejonie
i nowe
budynki
nie
wyróżniają
się
w tle.
Dostarczane
moduły
są wyposażone
w wykładziny
podłogowe,
oświetlenie,
kompletne
łazienki
oraz
kuchnie
z IKEI.
Deweloper
obiektu
–
HYDE
HOUSING
ASSOCIATION
określa
mieszkania
jako
„miejski
szyk
mieszkalny”
–
mimo,
że w
kwestii
stylu
to tylko
gra
słów.
Niebieskie
nakrapiane
wykładziny
przypominają
lata
1980-te
a malowanie
ma styl
lekko
ironizujący.
Lecz
pielęgniarka
czy
nauczyciel
usilnie
poszukujacy
mieszkania
na jakie
byoby
ich
stać
w Londynie
–
chętnie
skorzysta
z oferty
zamieszkania
w takim
mieszkaniu.
Wynajem
jedno
sypialnianego
mieszkania
będzie
kosztować
100GBP
tygodniowo,
zaś
dwu
sypialnianego
–
150GBP
tygodniowo.
Mimo,
że to
stawka
droższa
niż
w przypadku
tradycyjnego
budownictwa
socjalnego,
jest
i tak
dużo
niższa
niż
na rynku
prywatnego
najmu.
Pielęgniarka
psychiatryczna
Teresa
Delaney
mieszka
w sąsiedztwie
Stockwell
w prawie
identycznym
budynku
BUMY,
który
HYDE
wybudował
ubiegłego
lata.
„Nie
wyglądają
jak
mieszkania
komunalne”
–
mówi
Teresa.
Są stylowe
i nowoczesne
–
a wewnętrzny
design
jest
starannie
przemyślany”.
Pokonała
również
wstępne
obawy
wynikające
ze sposobu
zmontowania
jej
mieszkania.
„Miałam
kilka
obaw,
kiedy
mówili
mi w
jaki
sposób
zostało
to zbudowane.
Lecz
mieszkanie
nie
jest
ani
trochę
mniej
‘domowe’
niż
jakikolwiek
nowy
dom.
Moi
przyjaciele
naprawdę
je lubią.
Każdy
z nich
chciałby
mieć
taki
dom”.
Prescott
chciałby
aby
inni
deweloperzy
poszli
za przykładem
HYDE-u.
Sfrustrowany
spiralą
kosztów
budowlanych,
rząd
uważa
nowoczesne
metody
budowania
za klucz
do ‘rozruszania’
ospałych
wskaźników
w budownictwie
mieszkaniowym.
Teoria
głosi,
że jeśli
mieszkania
produkuje
się
w taki
sposób
jak
samochody
na zautomatyzowanej
linii
montażowej,
będą
szybsze
i tańsze
w produkcji
jak
również
energooszczędne.
Problem
w tym,
że te
korzyści
zostaną
osiągnięte
w przypadku
większej
liczby
domów
budowanych
w ten
sposób.
W W.
Brytanii
jest
kilka
firm
budowlanych
chętnych
do takich
realizacji.
Rząd
nalega
aby
realizować
większą
ilość
mieszkań
z zastosowaniem
nowych
technologi
poprzez
dotacje
rządowe.
Jak
dotąd
mieszkania
HYDE’a
w Camberwell
wskazują
drogę
jaką
towarzystwa
mieszkaniowe
muszą
pokonać
by zapewnić
opłacalność
przy
zastosowaniu
nowoczesnych
technologii.
Domy
są tańsze
od tradycyjnie
budowanych,
ponieważ
polscy
robotnicy
wykonujący
roboty
montażowe
są opłacani
ponad
dwukrotnie
taniej
niż
wynosi
minimalna
płaca
w W.
Brytanii.
Mike
Kirk
–
dyrektor
ds.
rozwoju
w HYDE,
jest
przekonany,
że to
jest
właściwy
sposób
budowy
większej
liczby
mieszkań.
„Zdecydowanie
uważam,
że to
funkcjonuje
–
mówi
p. Kirk.
„To
może
wymagać
wożenia
modułów
1000
mil
przez
Europę
–
to wielki
dystans
do pokonania
–
ale
ktoś
musi
podjąć
ryzyko
znalezienia
sposobów
zwiększenia
dostawy
mieszkań”.
Kirk
wskazuje,
że budowa
domu
zabiera
tylko
3 miesiące
–
połowę
czasu
potrzebnego
na tradycyjne
budownictwo
ceglano-murarskie.
Standard
budowania
jest
również
wyższy
–
jak
twierdzi,
ponieważ
produkcja
odbywa
się
w kontrolowanym
środowisku
fabryki.
Te domy
są inne
od tych,
które
prefabrykowano
po wojnie
–
mówi
p. Kirk.
„Są
bardzo
dobrej
jakości
i są
trwałe”.
Polska
ekipa
z fabryki
BUMY,
która
przyleciała
tutaj
aby
zmontować
obiekt
jest
zgodna.
„Polacy
są urodzonymi
budowniczymi
–
jesteśmy
dumni
z naszej
pracy”
–
mówi
jeden
z nich
–
przy
pomocy
tłumacza
podczas
przerwy.
Pytanie
o standard
brytyjskich
budynków
prowokuje
ożywioną
odpowiedź,
która
przerywa
chwilę
na papierosa.
Składając
fragmenty
wypowiedzi
–
tłumacz
mówi:
„Mówią,
że to
co budują
podoba
im się
znacznie
bardziej,
niż
to co
widzą
dookoła”.
Zapytany,
dlaczego
nie
wybrał
zakupił
brytyjskiego
produktu
–
Kirk
mówi:
„W
chwili
obecnej,
to co
mamy
w W.
Brytanii
to przemysł
chałup”.
Twierdzi,
że jednym
z powodów
dla
których
budownictwo
modułowe
w W.Brytanii
jak
na razie
zawodzi,
jest
trudność
z uzyskaniem
hipoteki
na takie
domy.
Problem
polega
na tym,
że instytucje
pożyczające
na hipotekę
„omijają”
domy,
które
nie
posiadają
certyfikatu
rady
budowlanej
National
House
Building
Council.
„Aby
uzyskać
akceptację
na hipotekę,
musisz
posiadać
gwarancję
NHBC,
a oni
są nieprawdopodobnie
konserwatywni
–
mówi
M. Kirk.
„Istnieje
obawa
że budownictwo
modułowe
jest
postrzegane
jako
pochgodzące
z okresu
II wojny
światowej
i o
niższym
standardzie”.
Rada
NHBC
polemizuje
z tym
poglądem.
Jej
szef
komunikacji
- Andrew
Howard
mówi:
„Jesteśmy
pozytywnie
nastawieni
do nowoczesnych
metod
konstrukcyjnych,
jeśli
służą
one
interesom
właściciela
domu”.
Nakłania
HYDE’a
do poddania
ocenie
budynków
BUMY.
„Chcemy
się
upewnić,
że produkty
są dobrej
jakości,
trwałe
i naprawialne”.
Kirk
podkreśla,
że domy
Bumy
są łatwe
w naprawie.
Twierdzi,
że wszystkie
komponenty,
które
mogłyby
ulec
uszkodzeniu,
są łatwo
dostępne
w W.
Brytanii
i nie
ma potrzeby
zamawiania
nowych
części
z Polski.
Inni
nie
są tego
pewni.
Sam
Webb
jest
członkiem
rady
Królewskiego
Instytutu
Brytyjskich
Architektów,
który
poświęcił
znaczną
część
swojej
kariery
na demaskowanie
i odkrywanie
błędów
budownictwa
systemowego
w latach
1960-tych
i 1970-tych.
„Mieliśmy
już
podobną
sytuację”,
mówi.
„Wyglądają
wszystkie
na nowe
i wypucowane,
lecz
jak
będą
wyglądać
za 20,
30 lat?
Jeśli
chcą
aby
domy
były
jak
samochody,
obawiam
się,
że będą
jak
używane
gruchoty
po okresie
kilku
lat.
„A
co stanie
się,
jeśli
będziesz
chciał
rozbudować
swój
dom
lub
wydarzy
się
coś
złego?
Budynki
muszą
być
elastyczne.
Weźmy
na przykład
dom
z Georgii:
one
służyły
jako
mieszkania,
biura
a nawet
szkoły.
To elastyczna
forma
budowania,
której,
jak
sądzę
nie
udoskonaliśmy
do tej
pory”.
Hank
Dittmar
–
dyrektor
wykonawczy
Fundacji
Srodowiska
Budowlanego,
wzywa
do podjęcia
właściwych
badań
na temat
kosztów
nowoczesnych
technik
budowlanych.
„Należy
patrzeć
nie
tylko
na koszty
budowlane
lecz
całościowe
koszty
cyklu
życia
budynku”
-mówi.
„Jeśli
budynek
BUMY
jest
10%
tańszy
lecz
jego
trwałość
stanowi
tylko
50%
trwałości
budynku
tradycyjnego,
to wtedy
nie
jest
to prawdziwa
oszczędność
kosztów”.
Dittmar
–
były
doradca
urbanistyczny
byłego
prezydenta
Billa
Clintona
jest
również
zaniepokojony
tym,
że zatraci
się
lokalny
charakter
w pościgu
za wzrastającą
liczbą
mieszkań.”Jeśli
tylko
dążysz
do osiągania
w budownictwie
identycznych
obiektów,
może
powstać
trudność
w stworzeniu
architektury,
która
odpowiada
środowisku
i kontekstowi”
–
uważa.
Zasada
potwierdza,
że fasada
budynków
powinna
odzwierciedlać
ich
lokanle
środowisko,
nawet
jeśli
konstrukcja
jest
produktem
masowym.
„Budownictwo
szeregowe
zawsze
było
produktem
masowym
ze skromnymi
detalami
z lokalnych
materiałów”
–
mówi
Dittmar.
„Ludzie
preferuja
materiały
tradycyjne,
tradycyjne
rzemiosło
i tradycyjne
style
budowlane”
Przyznaje,
że może
to kosztować
więcej
w budowie,
lecz
uważa,
że dodaje
to walorów
budynkom
oraz
otoczeniu.
Przed
przenosinami
do nowego
budynku
BUMY,
Delaney
przyznaje,
że jej
gusta
były
bardziej
konwencjonalne.
„Wolałabym
budynek
w stylu
Georgia
w Hampstead,
lecz
są one
prawdopodobnie
przestarzałe
i trudne
do ogrzania”-
mówi.
„Mieszkałam
tutaj
przez
zimę
i budynek
był
bardzo
ciepły”.
Delaney
wierzy,
że moduły
przyjmą
się
na rynku.
„W
tym
kraju
jesteśmy
bardzo
konserwatywni”
–
uważa.
„Jeśli
chodzi
o architekturę,
ludzie
wolą
dom
z ogródkiem,
lecz
jeśli
zobaczą
taki
rodzaj
domu
–
zainteresuje
ich.
Wygląda
bardziej
na europejski
niż
brytyjski.
Mieszkanie
w takim
domu
jest
o wiele
lepsze
niż
w domu
typu
Barratt
gdzieś
na pustkowiu.
Jeśli
potrzebne
są nam
dobre
szkoły
i szpitale,
Londyn
potrzebuje
domów
tego
typu
dla
osób
o umiarkowanych
przychodach.
To sprawia
że społeczności
żyją.”
Przetłumaczył:
M.Matysiak
(30-5-2005)
|