|
Małopolska
w Unii Krakowska
firma
podbija
rynek
brytyjski
Buma
System
S.A.
opatentowała
nowatorską
technologię,
dzięki
której
kilkupiętrowe
budynki
można
przestawiać
z miejsca
na miejsce.
Krakowska
firma
już
sprzedaje
swe
domy
rozbieralne
w Londynie,
ale
nie
zasypia
gruszek
w popiele
i zamierza
się
ubiegać
o fundusze
unijne
na zwiększenie
konkurencyjności
–
zakupem
licencji
zainteresowani
są Chińczycy.
Brytyjskie
media,
w tym
BBC,
ogłosiły
w lecie
rewolucję
w budownictwie,
zmieszczając
reportaże
z palcu
budowy,
a właściwie
montażu
3-piętrowego
budynku
przy
Barling
Court
w dzielnicy
Stockwell.
Sześciu
pracowników
Bumy
codziennie
skręcało
jedną
kondygnację
–
z gotowymi
elewacjami,
instalacjami,
łazienkami
oraz
kuchniami
wyposażonymi
w meble
Ikei.
Po czterech
dniach
8-mieszkaniowy
budynek
był
już
gotowy,
a pierwsi
lokatorzy
wprowadzili
się
po miesiącu.
Bez
konkurencji My
potrafimy
zmontować
budynek
w ciągu
czterech
dni,
a konkurencja
na razie
wszystkie
roboty
elewacyjne
robi
na placu
budowy,
tak
że inwestycja
trwa
o wiele
dłużej
–
chwali
się
Jacek
Michalski,
dyrektor
Centrali
Buma
System
S.A.
Nie
są to
słowa
rzucane
na wiatr.
–
Bazując
na dotychczasowych
zapytaniach
i zainteresowaniu
systemem
Buma
Free-Dom,
przewidujemy
zamówienia
na około
150
mieszkań
rocznie.
Tak
pozytywna
reakcja
rynku
londyńskiego
jest
niewątpliwie
rezultatem
sukcesu
realizacji
Barling
Court
–
stwierdził
Mike
Kirk,
dyrektor
ds.
rozwoju
Hyde
Group,
brytyjskiego
partnera
Bumy,
podczas
uroczystego
oddania
budynku
do użytku
w listopadzie.
Wejście
na rynek
londyński
wymagało
idealnej
precyzji,
najpierw
w fabryce,
gdzie
powstaje
prostopadłościenny
szkielet
stalowy
z warstwami
izolacyjnymi,
otynkowany
i pomalowany,
wyposażony
w stolarkę
okienną
i drzwiową
oraz
wykładzinę
podłogową.
Taki
moduł
przykręca
się
do ocynkowanych
uchwytów
w ławie
fundamentowej,
a na
nim
oraz
obok
niego
stawia
się
kolejne.
Wszystko
łączone
śrubami,
przy
tolerancji
błędu
+/-
2 mm.
Nie
jest
łatwo
utrzymać
taki
reżim
–
kiedy
do Londynu
przywieziono
moduły
z Krakowa,
okazało
się,
że zatopione
w półtorametrowej
ławie
fundamentowej
plastikowe
rury
mają
wyloty
nieco
przesunięte
i trzeba
rozkuwać
beton,
co opóźniło
inwestycję
o jeden
dzień.
–
Oferujemy
wyrób,
który
nie
występuje
nigdzie
na świecie.
To jest
budynek
o parametrach
normalnego
budynku,
ale
jest
rozbieralny.
Można
go wykorzystywać
na terenach
terminowych,
tymczasowo,
co nie
znaczy
krótko.
Wiele
firm
próbuje
w tej
chwili
takie
rzeczy
robić,
jednak
nasza
technologia
została
oceniona
jako
najbardziej
dojrzała
pod
względem
dokładności,
jakości
i rozbieralności
–
mówi
Jacek
Michalski.
Jest
tylko
jeden
szkopuł:
cena
1260
funtów
za metr
kwadratowy.
To i
tak
o 12
proc.
mniej
niż
w technologii
tradycyjnej
i 20
proc.
mniej
w porównaniu
do innych
systemów
modułowych,
naturalnie
w Wielkiej
Brytanii.
W
obronie
Europy Ziemia
w Londynie
jest
tak
droga,
że tamtejsi
deweloperzy
myślą
już
budowaniu
na tzw.
gruntach
do zabudowy
terminowej,
np.
na terenie
planowanego
w przyszłości
drugiego
pasa
startowego
lotniska
Gatwick.
Nie
tylko
mieszkań.
Prócz
zamówień
na domy
mieszkalne,
Buma
ma też
oferty
budowy
modułowych
biurowców
o powierzchni
200-500mkw.
–
będzie
to atrakcyjne
rozwiązanie
dla
firm,
które
nie
chcą
wynajmować
drogich
lokali
w ogromnych
„kombinatach”
biurowych,
lecz
wolą
same
urząedować
w budynku,
bez
sąsiadów.
Ta eksportowa
ekspansja
jest
jednak
kosztowna.
–
Sposób
konstruowania
tych
budynków
–
podwójne
stropy
i ściany
–
wymusza,
żeby
były
bardziej
sztywne,
m.in.
po to,
żeby
można
je było
umieścić
na ciężarówce
i przewieźć
np.
2 tys.
km.
To musi
być
droższe.
Ale
my produkujemy
w Polsce,
gdzie
mamy
trochę
tańsze
materiały
i znacznie
tańszą
robociznę.
W tej
chwili
jest
ot nasza
inwestycja
i jeszcze
nie
jest
rentowna
–
wyjaśnia
Jacek
Michalski.
Dopiero
produkcja
na większą
skalę
pozwoli
obniżyć
koszty,
dlatego
w bumie
powstaje
pierwsza
linia
montażowa,
jak
w fabryce
samochodów.
Dzięki
takim
firmom
jak
Buma
nie
sprawdza
się
na szczęście
przepowiednia,
że Polska
wejdzie
d…
do Europy.
–
Już
korzystamy
na naszym
członkostwie
w Unii
Europejskiej,
nasze
ciężarówki
mogą
bez
problemów
przekraczać
granice,
system
fakturowania
jest
znacznie
prostszy
niż
wcześniej.
To jest
przedsięwzięcie
innowacyjne
i wymaga
szeregu
inwestycji,
np.
automatyzacji
i robotyzacji
procesu
produkcji,
dlatego
będziemy
się
starać
o fundusze
unijne
na zwiększenie
konkurencyjności.
A
mamy
niezłe
argumenty,
m.in.
Chińczycy
interesują
się
naszą
technologią,
żeby
kupić
na nią
licencję.
W tej
chwili
robią
analizy
finansowe,
czy
opłacalne
będzie
dostarczanie
transportem
morskim
budynków
do Europy
–
ujawnia
Jacek
Michalski.
Jest
nadzieja,
że zanim
Chińczycy
"zaleją"
Europę,
Polacy
trochę
zarobią.
PAWEŁ
JASICA
|